- Buenos? Co takiego jest w Buenos?
- Najlepsze miejsce do ukrycia.
- Boję się zapytać jakie – mrugnęła.
- Przede wszystkim bezpieczne! – Kate wybuchła śmiechem
- Kate, proszę cię nie żartuj w takiej chwili. – spoważniał Alex
i przeniósł wzrok na Lenę – Mam tam zaufanego przyjaciela. Dostał awans i stał
się obserwatorem ziemskim w Buenos. Ma tam swoją siedzibę. Kiedyś rozmawiałem z
nim o ucieczkach aniołów. Powiedział, że jest zafascynowany takimi
wymknięciami, choć sam nie ma na to odwagi. Dlatego zaproponował mi pomoc,
gdybym oczywiście kiedykolwiek miał na to ochotę.
- W jaki sposób ma działać ta pomoc? Przecież nic nie da
skrycie się u obserwatora.
- Masz rację. Ale nie o to chodzi. Michael ma nam pomóc
przejść metamorfozę – uśmiechnął się.
- METAMORFOZĘ? – krzyknęła Lena – Chcecie ze mnie zrobić
anioła?!
Rodzeństwo wybuchło śmiechem.
- Nie o taką przemianę mi chodzi. Michael wyrobi nam
fałszywe dokumenty, trochę zmieni wygląd, podaruje inne ubrania. No i zgodził
się na stały kontakt. Będzie nas informował, gdzie jest rząd, który nas śledzi.
– zadumał się – Ten człowiek zawsze przywoływał u mnie wesołe wspomnienia.
- A my? Kate?
- Kupiłem nam małą chatkę na wybrzeżu. Mam nadzieję, że ci
się spodoba.
- Ale jak mamy zamiar żyć? Przecież za niedługo będziemy
musieli uciekać. Oni się zorientują. Zabiją nas.
- Nie panikujmy. Rząd nie jest tak sprytny jak ziemska
policja. Zajmie im trochę czasu zanim zorientują się, że wyglądamy zupełnie
inaczej. A teraz powiedz: jak zawsze chciałaś wyglądać?
- Nie wiem, czy jestem w stanie o tym teraz myśleć. –
przerwała – Wiesz, czuję, że sypie się całe moje życie. Uciekam od rodziców, z
aniołem, którego ściga rząd, mam się całkowicie zmienić i co? Żyć szczęśliwie
jakby nigdy nic się nie stało?
- Choć ze mną – Alex pociągnął Lenę za rękę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz