- Grozisz mi?
- Nie, ale musisz w końcu dowiedzieć się prawdy. Będziesz
jedyną osobą na świecie, która dowie się o tak pilnie strzeżonych rzeczach.
- Słucham… ciekawe co będziesz chciał mi wmówić…
- Zakochałem się w tobie. Choć nie powinienem, ale jesteś
dla mnie wszystkim. Przyciągasz jak narkotyk i nie dajesz uwolnić się ze swoich
sideł. Chciałem tego uniknąć, uciec i nie myśleć… Nie jestem na tyle silny.
Okazało się, że miłość jest ważniejsza od istot nadprzyrodzonych. – zaśmiał się
– Pewnie zastanawiasz się czemu nie powinienem?
Zdezorientowana dziewczyna zarumieniła się i usiadła. Nie
mogła nic powiedzieć.
- Nie wie tego nikt, kto mieszka na ziemi, ale każdy
nieśmiertelnik ma swojego anioła. Wy nazywacie je „stróżami”… My mówimy
„ochroniarze”. – uśmiechnął się i zaraz spoważniał – Dostajemy przydział co 5
lat. Rząd uznał, że przez taki czas nie da się przywiązać. Mylili się.
Kilkadziesiąt lat temu jeden z „ochroniarzy” zbuntował się. Nie chciał już
dłużej ukrywać miłości swojego życia. Uciekł z niebios, wyrywając sobie
skrzydła. Sprowadził na siebie i swoją podopieczną gniew Bogów. Ukochani
uciekali przez 10 lat. W końcu Anie zaszła w ciążę. Kochankowie zmuszeni byli
zatrzymać się w hotelu na dłużej. Bogowie odnaleźli ich, kiedy spali. Rano
sprzątaczka otworzyła drzwi, a oni byli uduszeni. Po tym wydarzeniu aniołowie
przestali słuchać rządu. Zaczęli się buntować i budować związki między sobą. Od
tamtego czasu nie było ani jednego człowieka, który spotykałby się z
nieśmiertelnym. Wiesz czemu?
Zapadła cisza. Nikt się nie poruszył. W końcu Alex
odpowiedział:
- My nie możemy umrzeć. Dostajemy surowsze kary. Adekwatne
do popełnionego czynu.
-Chcesz wzbudzić tym moją litość? – wybuchła Lena – Chcesz
żebym upadła ci na kolana, bo co…? Jesteś aniołem?! Nieważne kim. Najpierw
chciałeś mnie zabić, a gdy ci się to nie udało… porwałeś mnie!
Dziewczyna zaczęła płakać.
- Nienawidzę cię! Powinieneś mnie chronić, a nie zabijać!
Alex podbiegł do Leny i objął ją.
- Spokojnie, spokojnie… - szeptał – Nigdy bym cię nie
skrzywdził. Słyszysz?! Nigdy!
- Więc czemu to zrobiłeś?
- To nie ja na ciebie napadłem. Owszem, chciałem, żebyś tak
myślała. Chciałem, żebyś mnie znienawidziła, żebym już nigdy nie mógł się do
ciebie zbliżyć. Dostałem to! Ale nie mogę tak dłużej żyć! Proszę cię, wysłuchaj
mnie do końca…
Chłopak odszedł na bok, odwrócił się i skulił. Jego
mięśniami zaczęły targać drgawki. Lena podbiegła i chwyciła dłoń Alexa. Ten
popatrzył w jej oczy. Nagle z jego kręgosłupa wyrosły dwa, ogromne i białe
skrzydła.
- Ohh – wyrwało się dziewczynie – są… cudowne! Ale myślałam,
że już ich nie masz…
- Daj mi dokończyć… Ktoś rzeczywiście chciał cię zabić, a
kiedy uratowałem cię, spróbował porwania. Prawdopodobnie to ktoś z rządu.
Wiedzą o moich zamiarach, ale nie potrafią być aż tak szybcy… Kiedy po raz
pierwszy cię zobaczyłem, od razu chciałem wyrwać skrzydła. Moja siostra, Kate
powstrzymała mnie. Pomogła mi zapomnieć, udawała moją dziewczynę… Ale ja już
tak dłużej nie mogę! Muszę wiedzieć, czy mnie kochasz, czy uciekniesz ze mną…
Inaczej nie dotknę moich skrzydeł…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz