czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 6



Lena po tygodniowej kuracji mogła pojechać do domu. Cudem uniknęła wstrząśnienia mózgu, za to miała złamaną prawą rękę. Rodzice zakazali jej wychodzić z domu, dopóki lekarze nie ściągną gipsu. Męczarnie trwały dwa tygodnie. Dziewczyna wychodziła tylko do toalety, cały dzień leżała w łóżku. Na początku postanowiła, że będzie działać. Chciała znaleźć Alexa i wygarnąć mu, co o nim myśli. Dzwoniła na jego numer, ale teraz pani sekretarka od razu informowała ją, że nie ma takiego numeru. Buntowała się, błagała, żeby wyjść choć na chwile. W końcu wpadła na pomysł, żeby skontaktować się z Kate.
- Cześć Kate.
- No nareszcie, jak się czujesz? – ucieszyła się koleżanka.
- Dobrze, już dobrze. Mam do ciebie pytanie. Nic nie pamiętam z tamtego dnia, a chciałabym dowiedzieć się, co dokładnie się stało. Mogłabyś mi streścić JAK spadałam z tych schodów?
- To nie jest teraz ważne, naprawdę. Ważne, że jesteś cała i zdrowa.
- Jednak chciałabym wiedzieć.
- Po prostu, byłyśmy w mieście, przy księgarni. I wtedy upadłaś.
- Tak, po prostu?
- Słuchaj, cieszę się, że zdrowiejesz. Ale nie mam czasu na pogaduszki. Trzymaj się – rozłączyła się.
 Trwało to przez pierwszy tydzień.
Potem popadła w depresję. Nie mogła nic zrobić, a bezczelny złodziej chodził sobie po ulicy w biały dzień. Leżała w bezruchu przez całe dnie. Rodzice zaczęli się niepokoić. Lena przestała jeść, wyglądała jak upiór. W nocy zaczęła miewać koszmary. W każdym śnie pojawiały się oczy Alexa i czarne pióro.
Po miesiącu dziewczyna poszła do szkoły. Nie sprawiało jej już to przyjemności. Przestała rozmawiać z koleżankami, a oceny pogorszyły się. Mijały miesiące. Wrzesień, listopad, styczeń. Lena powoli oswajała się z stanem ciągłego strachu. Cały czas oglądała się za siebie, jednak Alexa wciąż nie było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz