Lena po tygodniowej kuracji mogła pojechać do domu. Cudem
uniknęła wstrząśnienia mózgu, za to miała złamaną prawą rękę. Rodzice zakazali
jej wychodzić z domu, dopóki lekarze nie ściągną gipsu. Męczarnie trwały dwa
tygodnie. Dziewczyna wychodziła tylko do toalety, cały dzień leżała w łóżku. Na
początku postanowiła, że będzie działać. Chciała znaleźć Alexa i wygarnąć mu,
co o nim myśli. Dzwoniła na jego numer, ale teraz pani sekretarka od razu
informowała ją, że nie ma takiego numeru. Buntowała się, błagała, żeby wyjść
choć na chwile. W końcu wpadła na pomysł, żeby skontaktować się z Kate.
- Cześć Kate.
- No nareszcie, jak się czujesz? – ucieszyła się koleżanka.
- Dobrze, już dobrze. Mam do ciebie pytanie. Nic nie
pamiętam z tamtego dnia, a chciałabym dowiedzieć się, co dokładnie się stało.
Mogłabyś mi streścić JAK spadałam z tych schodów?
- To nie jest teraz ważne, naprawdę. Ważne, że jesteś cała i
zdrowa.
- Jednak chciałabym wiedzieć.
- Po prostu, byłyśmy w mieście, przy księgarni. I wtedy
upadłaś.
- Tak, po prostu?
- Słuchaj, cieszę się, że zdrowiejesz. Ale nie mam czasu na
pogaduszki. Trzymaj się – rozłączyła się.
Trwało to przez pierwszy
tydzień.
Potem popadła w depresję. Nie mogła nic zrobić, a bezczelny
złodziej chodził sobie po ulicy w biały dzień. Leżała w bezruchu przez całe
dnie. Rodzice zaczęli się niepokoić. Lena przestała jeść, wyglądała jak upiór.
W nocy zaczęła miewać koszmary. W każdym śnie pojawiały się oczy Alexa i czarne
pióro.
Po miesiącu dziewczyna poszła do szkoły. Nie sprawiało jej
już to przyjemności. Przestała rozmawiać z koleżankami, a oceny pogorszyły się.
Mijały miesiące. Wrzesień, listopad, styczeń. Lena powoli oswajała się z stanem
ciągłego strachu. Cały czas oglądała się za siebie, jednak Alexa wciąż nie
było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz