niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 8



- Dziewczyny, wasza cola, a może coś więcej? – mrugnął kelner w stronę Katie.
- Dzięki szeryfie, ale pozostaniemy na napoju dla NIEPEŁNOLETNICH! – Doris odciągnęła swoją przyjaciółkę od mężczyzny – Co ten facet sobie myśli! Widziałaś to Lena?!
- Lena! – potrząsnęła nią Katie – Twoja cola!
- Na pewno się przyda! – dziewczyna wyrwała puszkę z ręki koleżanki i zeszła ze stołka.
-Halo, gdzie ty…?
Nastolatka zaczęła podążać w stronę przytulającej się pary. Stanowczym krokiem stanęła nad nimi i odchrząknęła. Młodzi zerwali się wystraszeni. Lena spojrzała w oczy Kate, potem Alexowi. Jej twarz była spokojna i miło nastawiona, jednak Alex był wystraszony. Mało tego, on się bał, ale nie Leny, a tego co może się stać. I nie mylił się.
- Przeszkadzam państwu? – zaczęła miło dziewczyna – Ups, przepraszam, że przeszkodziłam, ale kiedy zobaczyłam tak znajome twarze, musiałam podejść – uśmiechnęła się.
- Cześć Lena… - zaczęła Kate.
Jednak nie udało jej się skończyć, bo nagle została oblana colą przez Lenę. Dziewczyna siedziała jeszcze przez chwilę  osłupiała i dopiero po paru minutach zorientowała się co się stało.
- Jak mogłaś, uratowałam ci życie… - zaczęła Kate, ale skompromitowana wybiegła do toalety.
Alex nagle zmienił postawę i z wystraszonego stał się groźnym. Jego oczy płonęły. Zrobił się czerwony i po chwili wybuchnął:
- Jak mogłaś?!
- Ty się pytasz: jak mogłam? Wiesz co oznacza: szpital, złamana ręka, depresja przez parę miesięcy, nieustanny strach, pocałunek bez wyjaśnień?! I ty się pytasz JAK MOGŁAM?! – słowa wypływały z Leny nieustannie, zaczęła połykać końcówki – Nienawidzę cię! Spieprzyłeś mi życie!
Ostatnie słowa dziewczyna podkreśliła i wykrzyknęła, co jeszcze bardziej zdenerwowało chłopaka.
- Przestań mówić do mnie tym tonem! Miałaś się do mnie nie zbliżać, przestać szukać! Ale ty zawsze musisz wtrącać się w nieswoje sprawy! Jesteś ostatnim człowiekiem na ziemi, z którym chciałbym mieć cokolwiek wspólnego!
Lena cofnęła się o jeden krok. Oczy zaszły jej łzami, zaczęła się kołysać, nie mogła znaleźć już żadnych słów. Pękło jej serce. Wymierzyła jeszcze policzek Alexowi i szybko, bez oglądania się za siebie wybiegła na zewnątrz.
Odetchnęła, choć dalej nie mogła swobodnie oddychać. Płakała. Biegła, biegła, biegła. Nagle znalazła się w lesie. Nawet nie zauważyła, kiedy tam dotarła. Przysiadła na pniu i skuliła się. Jednak po chwili jej oczy zaszły mgłą. Chciała wstać, ale ktoś jej pomógł. Zaprowadził do auta i zatrzasnął drzwi, a potem zakleił usta.

2 komentarze:

  1. Końcówka genialna. "...Ktoś jej pomógł (...) a potem zakleił usta".
    Naprawdę, pomoc godna podziwu ^^

    OdpowiedzUsuń