wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 9



Lena obudziła się. Otworzyła oczy. Jednak tym razem nie leżała na szpitalnym łóżku. Nie wiedziała gdzie się znajduje. W pomieszczeniu panowała ciemność. Czuła, że ma związane ręce, nogi, zaklejone usta. Z czoła kapała jej krew, a policzek pulsował jak nigdy. Dziewczyna próbowała zmienić pozycję. Zaczęła się tarzać i turlać. Obijała się o metalowe ściany.
- Gdzie ja jestem? – pomyślała.
Po chwili już wiedziała. Samochód skręcił, a ona wraz z nim. Wiedziała, że jadąc nikt ją nie usłyszy, ale i tak krzyczała: POMOCY! W końcu zabrakło jej powietrza i głosu. Gardło zaczęło bezlitośnie piec. Nie mogła już szeptać. Usiadła, oparła się o zimną ścianę. Zaczęła płakać.
- Czy właśnie tak skończę życie? W wieku 16 lat?
Szukała ostrych przedmiotów, kopała w drzwi. Niestety nie był to film. Lena miała przy sobie tylko rozładowany telefon i 50 groszy, a była za słaba na jakikolwiek ruch. Znów zasnęła.
Nagle poczuła jak samochód zatrzymuje się. Usłyszała jak ktoś trzaska drzwiami.
- Nareszcie Mike! Czekałem całą noc! Masz naszą zgubę?
Lena miała wrażenie, że skądś znała ten głos. Melodyjny, stanowczy, ale zabawny.
- Witaj szefie. Korki były. Odwaliłem swoją robotę. Masz przekazać ją Łysemu o 15. Mówił, że z dokładnością do milisekundy. Chce mieć ją całą, więc uważaj.
Kierowca otworzył drzwi. Dziewczynę zalało światło. Choć dopiero świtało, na zewnątrz było o wiele jaśniej niż w samochodzie. Z początku nastolatka stawiała opory, ale po chwili walki Mike brutalnie postawił ją na ziemi i przytrzymał.
- Ale się rwie! Spokojnie rybeczko! – skomentował i dał jej klapsa.
Lena wydała z siebie jęk, lecz zaraz postanowiła siedzieć cicho. Teraz nie widziała już nic. Mike nałożył na jej głowę czarny worek.
- Lecę szefie. Zajmij się nią!
Dziewczyna stała na ziemi. Zaczęła się chwiać, ale ktoś ją podtrzymał. Czuła się upokorzona, mała i nic nie znacząca. Mężczyzna wziął ją na ręce. Szedł przez około dziesięć minut, następnie otworzył drzwi i zapalił światło. Położył Lenę na czymś twardym. Zaczął rozwiązywać jej nogi, potem przystąpił do rąk. Gdy ostatni węzeł puścił dziewczyna gwałtownie odsunęła się, ściągnęła z głowy worek oraz odkleiła taśmę. Teraz już wiedziała skąd znała ten głos. Był to Alex. Cały ubrany był na czarno.
- Wiedziałam, że za tym stoisz! Czego ode mnie chcesz?! Zgwałcić, zabić? Co ja ci zrobiłam?! – Lena zaczęła się cofać.
- Poczekaj, wszystko ci wyjaśnię! To nie ja…
- Nie tłumacz się, mów co chcesz! – dziewczyna znalazła klamkę i przekręciła, nie udało się.
Ponowiła próbę, lecz na próżno.
- Nigdzie nie pójdziesz dopóki ja na to nie pozwolę! – krzyknął Alex.

1 komentarz: