Lena po raz pierwszy po wypadku pomyślała o tym, by pójść do
księgarni. To miejsce przyprawiało ją o dreszcze, ale wiedziała, że musi to
zrobić. Tym bardziej, że zaczęła powoli wychodzić z depresji i odzyskiwać dawną
chęć do życia. Po prostu znów pragnęła dowiedzieć się prawdy. Czuła, że dawna
dziewczyna z powrotem w nią wstępuje.
Pewnego ciepłego, marcowego popołudnia postanowiła wrócić do
domu pieszo. Jak dawniej, z przyjaciółkami, włócząc się po mieście.
- Lena, myślałam, że już nigdy nie powrócisz ze świata
umarłych. Gdzie idziemy skarbie? – mrugnęła Doris.
- Może do jakiegoś klubu? Wiem! Pójdźmy do flaminga, podobno
grasują tam niezłe ciacha.
- Nie dziś, dziś nie mogę. Muszę załatwić parę spraw –
posmutniała Lena.
- Hej, dziewczyno! Znowu chcesz iść do tej księgarni? Zostaw
to cholerne miejsce w spokoju! – zaprotestowała Doris.
- Muszę, - uśmiechnęła się – ale wiecie co, przekonałyście
mnie. Idziemy do flaminga!
Dziewczyny doszły w miejsce, gdzie KIEDYŚ stała księgarnia.
Jednak teraz za nowo oprawioną szybą świeciły pustki. Na półce nie było ani
jednej książki, a na drzwiach wisiała kartka:
„Sprzedam lokal!”.
- Chodźcie, idziemy do flaminga! – postanowiła Lena.
Dyskoteka miała zacząć się dopiero o 21, jednak prawie cały
klub był już zarezerwowany. Dziewczyny przysiadły się do barmana i zamówiły po
puszce wiśniowej coli. Lena była nieobecna, nie chciała rozmawiać i cały czas
myślała o księgarni, Alexie i tajemniczym staruszku. Próbowała powiązać ze sobą
fakty, połączyć je jakąś, choćby najcieńszą nicią. Nagle z rozmyślań wyrwał ją
gwizd Doris.
- Zobaczcie kto tam siedzi, moje gołąbeczki. Fiu, fiu! Nasza
Kate! A kto to obok niej? Jejku jak ona jest ubrana?!
Lena odwróciła wzrok w stronę, w którą pokazywała
przyjaciółka. Nagle jej oczom ukazała się Kate. Obściskiwała się z jakimś
kolesiem. I wtedy okazało się, że tym kolesiem jest Alex.
Biba w remizie zawsze spoko ^^
OdpowiedzUsuńA jak..! :D
Usuń