- Dziewczyny, wasza cola, a może coś więcej? – mrugnął kelner
w stronę Katie.
- Dzięki szeryfie, ale pozostaniemy na napoju dla
NIEPEŁNOLETNICH! – Doris odciągnęła swoją przyjaciółkę od mężczyzny – Co ten
facet sobie myśli! Widziałaś to Lena?!
- Lena! – potrząsnęła nią Katie – Twoja cola!
- Na pewno się przyda! – dziewczyna wyrwała puszkę z ręki
koleżanki i zeszła ze stołka.
-Halo, gdzie ty…?
Nastolatka zaczęła podążać w stronę przytulającej się pary.
Stanowczym krokiem stanęła nad nimi i odchrząknęła. Młodzi zerwali się
wystraszeni. Lena spojrzała w oczy Kate, potem Alexowi. Jej twarz była spokojna
i miło nastawiona, jednak Alex był wystraszony. Mało tego, on się bał, ale nie
Leny, a tego co może się stać. I nie mylił się.
- Przeszkadzam państwu? – zaczęła miło dziewczyna – Ups,
przepraszam, że przeszkodziłam, ale kiedy zobaczyłam tak znajome twarze,
musiałam podejść – uśmiechnęła się.
- Cześć Lena… - zaczęła Kate.
Jednak nie udało jej się skończyć, bo nagle została oblana
colą przez Lenę. Dziewczyna siedziała jeszcze przez chwilę osłupiała i dopiero po paru minutach
zorientowała się co się stało.
- Jak mogłaś, uratowałam ci życie… - zaczęła Kate, ale
skompromitowana wybiegła do toalety.
Alex nagle zmienił postawę i z wystraszonego stał się
groźnym. Jego oczy płonęły. Zrobił się czerwony i po chwili wybuchnął:
- Jak mogłaś?!
- Ty się pytasz: jak mogłam? Wiesz co oznacza: szpital,
złamana ręka, depresja przez parę miesięcy, nieustanny strach, pocałunek bez
wyjaśnień?! I ty się pytasz JAK MOGŁAM?! – słowa wypływały z Leny nieustannie,
zaczęła połykać końcówki – Nienawidzę cię! Spieprzyłeś mi życie!
Ostatnie słowa dziewczyna podkreśliła i wykrzyknęła, co
jeszcze bardziej zdenerwowało chłopaka.
- Przestań mówić do mnie tym tonem! Miałaś się do mnie nie
zbliżać, przestać szukać! Ale ty zawsze musisz wtrącać się w nieswoje sprawy!
Jesteś ostatnim człowiekiem na ziemi, z którym chciałbym mieć cokolwiek
wspólnego!
Lena cofnęła się o jeden krok. Oczy zaszły jej łzami,
zaczęła się kołysać, nie mogła znaleźć już żadnych słów. Pękło jej serce.
Wymierzyła jeszcze policzek Alexowi i szybko, bez oglądania się za siebie
wybiegła na zewnątrz.
Odetchnęła, choć dalej nie mogła swobodnie oddychać.
Płakała. Biegła, biegła, biegła. Nagle znalazła się w lesie. Nawet nie zauważyła,
kiedy tam dotarła. Przysiadła na pniu i skuliła się. Jednak po chwili jej oczy
zaszły mgłą. Chciała wstać, ale ktoś jej pomógł. Zaprowadził do auta i
zatrzasnął drzwi, a potem zakleił usta.
Końcówka genialna. "...Ktoś jej pomógł (...) a potem zakleił usta".
OdpowiedzUsuńNaprawdę, pomoc godna podziwu ^^
A jak...!
OdpowiedzUsuń